Dobra, moja wina albo raczej moja decyzja o niepisaniu. Bo
właściwie nagle mi się wydało, a po co to, komu, po co to, mnie? Zaśmiecanie
cyberprzestrzeni i tyle. I tak jakoś pooooszło ale że pół roku tu nie bylim???
Nie mogę uwierzyć! Wiedziałam, że czas na starość przyspiesza ale, że
zapieprza bez opamiętania? A to dziad!
Trochę się działo, a trochę życie płynęło zwykłym nurtem.
Trochę było nerwowo, a trochę spokojnie – jak u wszystkich. Bo po nocy przecież
przychodzi dzień, czyż nie? Nawet jeśli zamglony.
I w tym miejscu dziękuję Wam za troskę.
Dziecię zdało maturę, stało się studentem, a dokładnie
stanie się nim od przyszłego poniedziałku. Przy okazji zadłużyło się u Królowej brytyjskiej na 9tyś funtów. A przecież toż to jeszcze nie wieczór i jak zaliczy pierwszy rok, to kolejne tylko tę lichwę powiekszą.
Sama nie wiem- cieszyć się, czy płakać, że te moje dziecka lgną do kaganka oświaty niczym ćmy do światła.
Co by jednak nie powiedzieć nasza rodzicielska misja edukacyjna w UK dobiega końca.
Co by jednak nie powiedzieć nasza rodzicielska misja edukacyjna w UK dobiega końca.
W międzyczasie Czarna z miłości wyjechała do Norwegii, a taka Kaczka na przykład wyprowadziła się do DeDeeRu (a niby Wanda Niemca nie chciała ), czym
kompletnie mnie załamała i dosadnie przypominała, że przecież i ja tu mieszkać
nie scem. A mieszkam. I na tym polega paradoks.
Całe szczęście, że my osiedli
w Anglii, a nie w takiej Szkocji, bo lada moment, po referendum, mogłoby się okazać,
że wyemigrowałam tylko raz, a jestem emigrantem dwóch państw, czyli przychodzi
i tęsknić podwójnie. Ech, lepiej nie, bo i tej pojedynczej nostalgii wystarcza.
Tera, kiedy dziecka w jakiś sposób są już dorosłe, samodzielne ( albo
prawie ), niby mogliby my z Prześwietnym Pierwszym Mężem wracać ale jak ich
zostawić? Tyle kilometrów od mamusi? Jeszcze jakie synowe angielskie znajdą i co wtedy?
Znaczy się tradycyjne - dupa z tyłu!