piątek, 20 lipca 2012

Trochę było zawirowań i żeby nie to, że jedno tragiczne to byłoby nawet śmiesznie.
Nie posiadam zbyt dużego doświadczenie z angielską służbą zdrowia, ( moja łan wizyta i dwie operacje Pierwszorodnego  nie stanowią ) ale te ostatnie, które mam, wystarczyłyby na nowego Monty Pythona z Koszmarem z ulicy Wiązów, włącznie.
Okazało się, że jedna z mieszkających tutaj młodych Polek potrzebuje pomocy tak w ogóle, jak i takiej w charakterze tłumacza. Temat ciągnie się od kilku tygodni. Zorganizowaliśmy co trzeba, bo na pierwszy rzut oka widać było, że coś z nią nie teges. Chora do lekarza nie chce, bo była w ciągu trzech miesięcy dwa razy i dwa razy dostała środki przeciwbólowe.
Ty się chora nie martw teraz, ktoś za Ciebie wszystko wyklaruje i będzie ok.
Wizyta pierwsza.
GP:- nie, nic nie widzę.
Cały czas śpi?- przemęczenie.
Nie dowidzi? - przemęczenie albo koniecznie wizyta o optysty? W celu różowych okularów, żeby się tak sobą nie przejmowała.
Głowa ją boli i z nosa leci?- e, no, to zatoki.
Schudła? - no to z tego przemęczenia, zatok i z tego że nie dowidzi ( w domyśle jedzenia ).
No dobrzrzrz, skoro się upieracie, dam lek!
Po tygodniu.
Szanowna Pani GP- poprawy nie ma żadnej, a właściwie jest gorzej, bo dodatkowo ma jakieś irracjonalne zachowania, sprawa ciągnie się trzeci miesiąc, nadal nie je, głowa nadal boli, nie  tylko nie odwidzi ale wręcz nie widzi, prosimy uprzejmie o skierowanie na badania, bo sytuacja zdaje się wymykać z pod kontroli ( o ile kiedykolwiek pod kontrolą była )
GP- skierowania nie dam. Dam lek! Antybiotyk!
Uprzejmie prosimy może by jednak zanim ten antybiotyk to jakieś badania, bo z całym szacunkiem do GP nie jest git- majonez.
No, dobrzrzrz, skoro taki napór. Dam ale lek! też dam!
Z wynikami do GP
- no, dobre są, w normie.
- ale jak w normie jak to na czerwono, to na czerwono, to na czerwono i to na czerwono, trzy czwarte wyników na czerwono?
- bo antybiotyk jeszcze nie działa!
Przyjdźcie jak zadziała.
Nie przyszłyśmy. W następnym dniu wezwałyśmy pogotowie.
-Pacjent oddycha? Jest z nim kontakt? Ran postrzałowych nie ma? Noża w brzuchu nie stwierdzono? Przyjedziem jak sie obrobim.
Przyjechali po pięciu godzinach.
Natychmiast do szpitala!
Rozległy guz mózg bez szans na operacje.
 Dlaczego tak długo czekaliście???
Rozumiem, że pytanie nie było do nas.

19 komentarzy:

Miśka pisze...

to co powiedziałam głośno absolutnie nie nadaje się,żebym Ci napisała:(((

Anonimowy pisze...

O rany, wspolczuje...Moj 21 letni sasiad zmarl w Boze Narodzenie na guza mozgu, rowniez nie leczony, bo przeciez tacy mlodzi chlopcy to okazy zdrowia, ewentulanie symulanci. Co wiecej, rodzinie powiedziano, ze "takich" guzow generalnie sie nie operuje, wiec maja sobie do glowy nie nabierac, ze za malo dla niego zrobili. Ze niby tak mialo byc? Nie sadze. Wiem, ze medycyna moze duzo w XXI wieku - tylko, zeby diagnostyka szla z nia w parze. A tak, mamy kolejny dramat. Przykro mi.
akulka

Blondynka pisze...

moja kolezanka (ta co wlasnie sobie noc zrobila) na stale mieszka w anglii i tamtejszych lekarzy omija szerokim lukiem
wolala wrocic do polski sie leczyc a wykryto jej guza przysadki mozgowej i chorobe ktora nazywa sie haszimoto czy jakos tak (cos z tarczyca)
teraz rozumiem czemu wolala przyleciec i leczyc sie u nas na szybko prywatnie

Socjo pisze...

o kurwa! napisz co z nią sie dzieje, za za konowały! brak słów!

Julita pisze...

O matko matko matko święta..... Może ten cały polski NFZ nie jest taki zły???.........

Straszne... :-(

Kaczka pisze...

Czlowiek tu z miejsca przegrany, jesli nie zacznie sie sam diagnozowac. Tyle bym Dynie widziala, gdybym nie zaczela, chodzic, nalegac, kwekac, zmyslac, wyludzac, pisac listy ze znaczkiem do konsultantow, nekac ich sekretarki,czytac literature przedmiotu, machac im przed nosami literatura przedmiotu, etc. Kto ma do tego zdrowie?
Guza przysadki mozgowej? Alez na to miejscowi maja diagnoze: jestes w ciazy urojonej, zazyj paracetamolu, acz nie mozna wykluczyc, ze taka cie Bog stworzyl i paracetamol nie pomoze (historia prawdziwa).
Zosko, nie zostaw tak tej sprawy, pomscij, napisz skarge... moze skurczysynowa przesuna gdzies, gdzie wyrzadzi mniej szkody?
A ja nauczona doswiadczeniem - ja: zdaje sie, ze rodze, polozna (w telefonie): skoro mozesz rozmawiac to nie rodzisz, ja: ale mam na porodowke godzine podrozy i skurcze co cztery minuty, polozna: o jezu, jezu, to skoro musisz to przyjezdzaj, ale mowisz wyraznie wiec nie rodzisz! - odtad planuje belkotac i symulowac zapasc, gdybym kiedykolwiek do kogokolwiek miala tu wzywac pogotowie...

I nie ogarniam, bo przeciez kilka rzeczy im sie tu na wyspie udalo, opieka nad zwierzetami, Eton mess, trawniki... a NHS akurat nie bardzo.

Czarny(w)Pieprz pisze...

Moja prof. od chińskiego natychmiast jak zachorowała to uciekła do swojego kraju, twierdząc, że nie wierzy w medycyne europejska. I chyba miała rację:/

Ewa pisze...

Jednak gdzie indziej jest gorzej niż w Polsce. Marne pocieszenie... powinniśmy równać do najlepszych

zośka pisze...

Odpowiem w tej strasznej sprawie zbiorowo. Pozwoliłam sobie na tekst powyżej w takim ,a nie innym kształcie, żeby mnie do końca krew z jasną cholerą nie zalała. Groteska? Nonsens? Szpital Brytania?
Brak słów. I ta nasza bezkresna w tej sprawie życia i śmierci bezradność.
Kaczko, wiem ,że Ty w temacie i zawodowo i prywatnie i że my obie nie z tych, co dziury w całym szukają ale też obie wiemy, że tak się po prostu nie da.
NHS jest ponoć drugą co do wielkości firmą na świecie jeśli chodzi o ilość zatrudnianych ludzi. Pierwsza to chińska armia. Podejrzewam, ze w tej armii i tak jest lepiej. Na prawdę nie ma sposobu na zatrudnianie kompetentnych GP, kompetentnych pielęgniarek?
Druga sprawa , która w tym tygodni się wydarzyła dotyczy badania ginekologicznego ale obiecałam dziewczynie, ze tego ze szczegółami nie opiszę. Zresztą nikt by nie uwierzyła, ze to co ją spotkało naprawdę miało miejsce.
Wracając do tematu głównego. W tej sprawie jest jeszcze cień szansy na szczęśliwy finał ale bardzo mizerny. O szczegółach tez nie mogę napisać. Za to od strony administracyjnej zostały jak najbardziej podjęte odpowiednie kroki. Bo nawet dziewczyna , która był tu tylko tłumaczem w sprawie i która mieszka na Wyspach 25 lat stwierdziła, ze sa granice ludzkiej głupoty. Zobaczmy co z tych działań wyniknie.

Dvt pisze...

Ojciec jednej babki ode mnie z pracy zmarl na raka wykrytego zbyt pozno przez opieszala NHS. Inna dziewczyna musi przechodzic IVF w prywatnej klinice, bo brytyjscy lekarze nie poznali sie na torbielach, ktore nie usuniete na czas spowodowaly bezplodnosc. Niedawno w mediach bylo glosno o mlodym cukrzyku, ktory w szpitalu umarl z odwodnienia, a zanim umarl, zadzwonil na policj, zaby mu pomogla w doporoszeniu sie o wode. Bezskutecznie.

Byc moze to bedzie nadinterpretacja, ale moim zdaniem, kiedy lekarz w UK widzi pacjentke - Polke (albo jakiejkolwiek innej narodowosci, ktora mozna olewac, w przeciwienstwie do pewnych narodow - swietych krow), to mysli sobie w duchu: sp...dalaj. Nie mamy kasy, nie bede cie leczyl.

Wniosek z tego jeden plynie. Nie wazmy sie chorowac.

jadwiga pisze...

o ku.. tego nawet nie można skomentować
j

dor.baj pisze...

Twój wpis nie pozostawia złudzeń. Wszędzie syf
Mimo wszystko pozdrawiam

Kaczka pisze...

Zosko, jest kilku kompetentnych. W medialnie naglosnionych klinikach typu Ormond Street. Tam spotkalam mame, ktora wskazujac na swojego rocznego syna powiedziala, ze zoperowano go jeszcze w zyciu plodowym. Nie wnikajac w szczegoly, chyba musiala miec duzo szczescia, ze ktorys z technikow zauwazyl, ze cos sie tam rozszczepia, czy przecieka na jednym z dwoch urzedowych USG.
Fascynujace, ze pietnastoletniemu psu weterynarz zrobi tomografie mozgu i profil biochemiczny obejmujacy tysiac piescet markerow (bo za to zaplaci ubezpieczenie, ktore sie wykupilo. na marginesie, diagnoza weterynarza po wykonaniu tych wszystkich badan: pies jest stary), a ludzki rodzinny nie wypisze skierowania na gowniana morfologie, gdyz, bo, albowiem... zdrowo wygladasz.
Dvt, to nie jest kwestia narodowosci, ani rasizmu. To kwestia tego, ze miejscowi przyuczeni sa do tego, by leczyc sie paracetamolem i od swieta penicylina. Taka swiecka tradycja. Kto przezyje wolnym bedzie... nie darmo stad Darwin. A kazdy kto przychodzi i chce wiecej jest z miejsca podejrzany. Rodzinny musi rozliczyc sie z tego, ze bada wedlug algorytmow NHS typu: gdy przychodzi pacjent, paracetamol, odeslac do domu, jesli wroci za trzy tygodnie to jeszcze raz paracetamol, etc. nie skieruje cie na tomografie. Rodzinny nie ma myslec, ani diagnozowac, ma postepowac wedlug wykresow i tabeli. Niczego, powtarzam, niczego innego sie od niego nie wymaga.

Z zabawnych historyjek jakie przytrafily mi sie ostatnio w kontaktach z moich konsultantem:
zapragnelam sie dowiedziec, czy moge mieszac no-spa z aktualnym lekarstwem. No-spa to wynalazek polsko-wegiersko-hinduski nie znany na tej Wyspie, wiec nie spodziewalam sie, ze odpowiedz padnie z glowy. Liczylam, ze konsultant sprawdzi to w podreczniku do farmakologii, farmakodynamiki, ze ma jakas wypasiona baze danych lub cos podobnego. A i owszem. Sprawdzil. W wikipedii. Tak jak i ja zanim sie z nim spotkalam :-)

Ufff... to mi sie ulalo.

Anonimowy pisze...

Pytanie tylko dokąd zmierzamy. W Niemczech te narody= święte krowy, o których pisze Dvt, mogą sobie oficjalnie mówić w pracy z uśmiechem na paszczy, że jutro bendom chore i nie wiom kiedy wrócom, a Polak nawet zipiący przychodzi i ryje...Rudziel myśli, że ta komuna to jeszcze trzymała ich w ryzach, ale teraz się już rozbestwili na amen, jedynie się tych niektórych narodów bojom. Jakby trzeba to wytnij Zośko:)

Anonimowy pisze...

Temat rzeka a nawet ocean. Tez jestem po przejsciach, od Annasza do Kajfasza ze starszym dzieckiem, w koncu zdiagnozowanym (Zespol Sticklersa) Nie powiem, ze tylko NHS zawinil, bo sprawa byla ignorwana wczesniej, przez wiele lat w Polsce a ja bylam kolejna paranoidalna matka, az sie stalo co sie stalo -odklejenie siatkowki w oku. Jakze im jest teraz przykro, ze taki niefortunny przypadek. Ja rozumiem, ze to jest zadka przypadlosc i lekarze pierwszego kontaktu nie moga znac sie na wszystkim, jedyne co to niech przejawiaja nieco wiecej empatii i wyobrazni, w posylaniu pacjenta dalej- ale to, tak jak piszecie - koszty, koszty,koszty*. Pocieszajace jest to, ze jak sie juz raz trafi do wlasciwego specjalisty to mozna zobaczyc medycne na swiatowym poziomie - tyle, ze droga do nich dluga i kreta. Szansa na poprawe widzenia syna jest terapia genowa,ktora jest jeszcze w powijakach. Ale tego sie trzymamy i w duchu dziekuje Bogu za to ze jestesmy tu gdzie jestesmy, bo osrodki tym sie zajmujace sa w naszym zasiegu.
I toche lzejszy kaliber, ktory wprawil mnie w totalne oslupienie. Otoz wzielam dziecko do lekarza z klasyczna basenowa przypadloscia- kurzajka na nodze- i co sie dowiedzialam? Jaki jest najnowszy trend w leczeniu? Nie wypalanie kwasem salicylowym. Nie krioterapia! Otoz teraz stosuje sie TASME IZOLACYJNA (Duct Tape)! Myslalam, ze zle zrozumialam, a wtedy GP zaczal mi wizualizowac, ze to taka srebrna, okragla, ze w B&Q kupie, po czym wydrukowal mi wytyczne NHS jak powysza stosowac*. Serio.

akulka

zośka pisze...

Jest tak jak piszecie. Wszyscy mamy świadomość, niż nie wszyscy są źli. Im wyżej się sięgnie tym większa szansa, że trafi się na specjalistę, świetny sprzęt , właściwe rozpoznanie, świetną diagnozę. Tylko jak tego dokonać??? Jak przebić mur i tam trafić?
Nisko jest dokładnie tak jak Kaczka pisze, w wytycznych NHS jest- "Rodzinny musi rozliczyc sie z tego, ze bada wedlug algorytmow NHS typu: gdy przychodzi pacjent, paracetamol, odesłać do domu, jeśli wróci za trzy tygodnie to jeszcze raz paracetamol z szansą , ze czwarty raz już nie przyjdzie"

Kaczka pisze...

... a co mnie tu zadziwia to niska spoleczna swiadomosc. Pracuje wsrod ludzi wyksztalconych w kierunkach okolomedycznych. I te kobiety z magisterkami, doktoratami nie rozumieja dlaczego na kontrole do ginekologa? 'Co roku? I ze trzeba sie rozebrac? OSZALALAS, kaczko?!!!' I przypomina mi sie pani Lodzia z instytucji, w ktorej pracowalam wieki temu. Prosta, nieuczona-nieszkolona kobiecina, ktora sprzatala i ze 'jutro jej nie bedzie, bo cytologia', albo bo 'pluca przeswietlic trzeba'. Moze trafialy mi sie/trafiaja sie skrajne przyklady? Moze wcale tak to rozowo z gory nie wyglada? Nie wiem :-)

Aleksandra S. pisze...

Matko Boska, nie wiem co napisać

Dvt pisze...

To ja z troche innej beczki: zauwazyliscie, jakie Anglicy maja paskudne zebiska ? Brazowe, krzywe, dziury na przedzie. Przeciez to nie tylko estetyka, chore zeby maja ujemny wplyw na caly organizm. Podstawowe leczenie na koszt NHS nie jest AZ TAK drogie, aby usprawiedliwiac takie zaniedbanie.

Prześlij komentarz