piątek, 17 sierpnia 2012

 Zapasy na zimę zrobione niczym w Polsce. Piętnaście kilogramów ogórków zostało załadowane w słoiki i czeka na pożarcie w terminie późniejszym. Aż serce się raduje na ten widok. Nic tylko czekać na śniegi i na jabłka sąsiada. Spadzione nie kradzione. A spadają do mojego ogrodu.
Jak jeszcze uda mi się tu znaleźć jakowyś wspólnotowy las z grzybami, to w ogóle zapanuje jesienna pełnia szczęścia.
Jutro wraca dziecko młodsze. Ściągnięte siłą, a dokładnie obligatoryjną rezerwacją na samolot. Odgraża się, że i tak do Polski wróci, bo tak fajnych ludzi i takich ładnych dziewczyn...ech, a dopiero co z pieluchą chodził ,a teraz strach, żeby pieluch przypadkiem po powrocie nie zaczął kupować.
Dziadek przez cały pobyt kręcił swoje lody, robił krecią robotę i dołki kopał. Nawet w gry hazardowe pozwalał wygrywać. Kusił i nęcił. Sponsorował. Nie tak się umawialiśmy. Nie tak.
A my tymczasem dokonaliśmy włamu do pokoju i zaprowadziliśmy ład i porządek. Dogłębny. Bezlitosny. Będzie ciężko. Wyrok jak nic. Mam nadzieję, ze nie dożywocie. Ale co tam, jada do nas kolejne książki i dobrotki wszelakie. Damy radę.

20 komentarzy:

Simera pisze...

Jak ja się ciesze,że tu gdzie mieszkam nie rosną gruntowe ogórki i do słoików ich nie musze upychać!
Mam cały rok świeże i smaczne :)Wiem,wiem nie w tym rzecz...jak tak czytam o sielance polskich wakacji Twojej pociechy to aż mi się za Polską teśkni.
Pozdrawiam i zapowiadam się czesciej ;)

Aleksandra K pisze...

Teskno mi do ogórków, tego zapachu wekowanie jesienia:) mama przyjechala i przywiozla zielsko na zupe, pachnie domem, nie jakas asda ;)

zośka pisze...

Tu tez nie rosną ale od czego polskie sklepy? Zamówilim sobie pewną przepiękną ilość i masz:). Upychamy z miłością, bo my wszyscy ogórkożercy.
Tę skonta polszczyźniana u nas na co dzień:(

zośka pisze...

To prawda. Komuś może wydawać się głupie ale zawsze jak "zjeżdżam z Polski" zabieram świeżą jarzynę na rosół. Pachnie cały dom!

Ewa pisze...

Nie macie tam jarzyn????
A swoją drogą jesteś bardzo odważna, albo zupełnie zanikł Ci odruch samoobronny.... włamałaś się do pokoju i posprzątałaś???? bez pozwolenia????
Jakby co to pisz, przyjadę na ratunek :))

Irolka pisze...

Dobry... a jak tu się komentuje główny post? Czytam zaległe blogi, kliknęłam na 40, a tu proszsz, zaproszenie na blogspota!! Nic nie wiedziałam! Zaraz poczytam zaległości :) Pzdr serdecznie!

Irolka pisze...

Już wiem jak główny skomentować, gapa ze mnie! Mnie się otwarcie olimpiady podobało bardzo, stałam w drzwiach (po coś do kuchni miałam iść) i się gapiłam :) A na zamknięciu co chwila zadawałam głupie pytanie pt: to on/ ona/ oni są z UK..?? Szacunek za zajmowanie się Josephine... A co z tą opiekunką co jej przysługuje, przychodzi? O dzieci nawet nie pytam... Pzdr ciepło :)

Miśka pisze...

Ewa! Zabiorę Cię z Tobą, bo normalnie będzie dym!!!:);)

Ewa pisze...

Im nas więcej będzie, tym bezpieczniej i większy autorytet mieć będziemy :)

Socjo pisze...

Włam do pokoju to normalna procedura - nigdy nie pozwola zeby ktos im posprzatal albo wyrzucil kolekcje splesniałych kubeczkow po jogurcie!

kasia.eire pisze...

E tam, ciesz się, że ma dziadka, do którego może jechać. Krecia czy nie, dziadkowe interesy są zawsze sprzeczne z rodzicielskimi, taki los.
Ogórki jeszcze u nas niezrobione, zobaczymy kiedy nam się uda. W zeszłym roku mąż coś pomylił w dodawaniu soli i nam cały ładunek słoików szlag trafił, zobaczymy jak w tym roku będzie

Sylwia Grabinska pisze...

upss cos nacislam i zgumowalam wpis :(
No to dawaj od nowa:

... ja to w glowe zachodze i sie pytam Jak wy to cholewcia wszystko zdolacie zapakowac, udzwignac, nadac bagaz (hmmmm chyba nadbagazzzzz) i dowiezc w calosci :)??? No jak sie pytam, jak? Ja za cholere, za kazdym razem, nie daje rady, trza paczki posylac. No chyba zebym leciala i wracala nago :) Jeszcze nie probowalam :)


pozdrowki
A na grzyby to do nas wpadaj bo rosna wszeeeeedzie i nich tego nie zbiera. Jutro sama wybieram sie na kurki, jak pogoda dopisze :)

zośka pisze...

:)

zośka pisze...

Przyjeżdzajta!
Pietruszki niet! A bez tego rosół do duszy. Reszta w smaku plastikowa.

zośka pisze...

Ano ciecia są i po szpitalu opieka była intensywna , a teraz rano pielęgniarka przyjeżdża podać leki i wieczorem to samo. Dwie wizyty po 15 minut. Byłam tam wczoraj normalnie beczeć się chce z bezsilności. Dzieci? tracę wiarę w pojęcie tego słowa:(

zośka pisze...

Dzieki, bo mi wsparcia trza w tej stajni

zośka pisze...

Czekam w takim razie aż zostanę babcią

zośka pisze...

Czarna , jak pytasz o ogórki to one zostały zakupione w polskim sklepie:) tutaj. Zamówiła sobie i mam.
Ostatnio w czerwcu tez nadałam paczkę 30kg plus 40 kg bagażu do samolotu:), no i jak wiesz u nas co chwile któreś leci to się i rozkłada:)

kasia.eire pisze...

a ja myślałam, że tylko mój syn potrafi poupychać różne rzeczy w dziwne miejsca i udawać, że to ok

Socjo pisze...

Ja sie czasem boje wchodzić do mojego syna - atak bakterii, na które nie jestem uodporniona może mnie co najmniej zemdlić. Ale mu wybaczam, bo pracuje całe 4 dni w tygodniu i czasu mu brak : )

Prześlij komentarz