wtorek, 7 sierpnia 2012

Chyba sobie zrobię tatuaż, bo jak chodzę po  angielskiej ulicy to z miejsca stanowię element obcy i podejrzany. Taka rasa czystoskórna na tle wytatuowanego społeczeństwa. Dziar, dziarami, dziary pogania. Normalnie jak epidemia. Znaczenie pogłowia bydła jest tu bardziej popularne, niż odchodzący w mroki tradycji afternoon tea.
 Rozumiem, że tatuaż ma głębokie korzenie wojownicze, plemienne ale też pamiętam, że przez wieki w Europie i Ameryce uważany był za tabu dozwolone jedynie w subkulturze więziennej oraz światku przestępczym.
Pewniej jest to także rodzaj sztuki, jak ten powyżej ale to co nosi angielska ulica trudno w tych kategoriach odczytywać.
 Tu piesek, tu smoczek, tu biedronka, a  tu pierdulnięty diabeł z kopytami. Za uszami liczby, imiona, znaki, a na stopach zegarki, co komu do łba przyjdzie.
Zastanawiam się czy to się ogranicza do pewnej warstwy społecznej w tym klasowym społeczeństwie czy może szaleństwo ogarnęło wszystkich mieszkańców tyle, ze nie widać tego pod krynoliną i białym kołnierzykiem.
A tymczasem dla szukających sposobu na zniechęcenie ewentualnych kandydatów.

27 komentarzy:

Vill pisze...

Ja znałam kiedyś angielskę (jak pracowałam w fabryce) co miała wytatułowane bransoletki na przegubach rąk :D Sama tez myślałam o walnięciu sobie krzyża ankh na ramieniu, ale ostatecznie zrezygnowałam, nie będzie mnie tam jakiś obcy niedoangielszczony igłą pieścił :P

justmaga pisze...

i tu sie z Toba zgadzam :) Czasem widze takie tatuaze ,ze sama nie wiem czy smiac sie czy plakac. Ewidentnie robione po pijaku prawdopodobnie przez 3 letnie dziecko. Nie mam na sobie rysunku i jestem z tego dumna :)

Kaczka pisze...

Nie rob! Nie rob! Nie wpuszcza cie na basen w Tokio!

Dvt pisze...

Z nieba mi spadlas :) Zapragnelam tatuazu, ale z uwagi na skale przedsiewziecia - kobylasta roza z wielkimi kolcami na pol plecow - moj pomysl w najblizszym czasie nie nie zisci.

Wiekszosc tatuazy, jakie sie widuje na ulicach, to takie wlasnie niby-wiezienne, infantylne potworki. Zapewne tanie, bo zeby zrobic sobie cos naprawde fajnego, trzeba slono zaplacic.

jadwiga pisze...

Nie lubie i tyle
j

magnolia pisze...

Witam:)
Tatuaże, to obecnie moda, ale moda ma to do siebie, że często się zmienia. To jest pomysł na dobry biznes za parę lat - usuwanie tatuaży :)))
I jeszcze jedno warte zobaczenia, zanim ktoś zdecyduje się na trwały malunek na swojej skórze, to zobaczenie kilku staruszków z pomarszczoną wiszącą skórą i tatuażem ... trochę żałośnie to wygląda, zwłaszcza u kobiet.

c.malgosia pisze...

jak bylam mlodsza i zawziecie sluchalam metalu to tez chcialam tatuaz :-) ale na szczescie, mama mi go jakos wyperswadowala :-) (bylam juz po osiemnastce, wiec moglabym i bez zgody, ale jakos dziwnym trafem posluchalam sie mamy)
ale tutaj to jest faktycznie idiotyzm - znam dziewczyne, niby ma w glowie poukladane, ale na wszystkie rozmowy kwalifikacyjne musi chodzic w bluzce z dlugim rekawem, kolnierzem typu stojka i w rozpuszczonych wlosach, coby jej wydziarganych nadgarstkow, szyi, i gwiazdek za uszmi widac nie bylo :-)

monika jall pisze...

mam wrazenie, ze ilosc tatuazy powiazana jest jakos z przynaleznoscia do danej klasy spolecznej, im mniej, to jakby klasa wyzsza?:)
pozdrawiam
Monika

Ewa pisze...

Moja Juniorka zapytała mnie ostatnio - Mamo, co wolisz: żebym zrobiła sobie tatuaż, czy zebym uprawiała seks?
Nie lubię tatuaży :)))

esimera pisze...

Mówią,że tatuaż "mówi" o człowieku...w takim razie jestem nikim,bo żadnego nie posiadam

Anonimowy pisze...

mnie się nie podobają tatuaże.uważam że są brzydkie,po za tym mają jedną wadę raz zrobione zostają na zawsze,to decyzja z której nie można się wycofać. miki

mama_zochulka pisze...

Mój Mąż robi biznesy z Japończykami, ostatnio to oni gościli w Europie i nieźle się bawili na widok (raz czy dwa) mężczyzn wytatuowanych "po japońsku". Rzeczywiście śmiech na sali, gdy taki dumny z siebie pan prezentuje napis - w jego mniemaniu o niepokonanych smokach itp. - a tak naprawdę "kurczak w sosie", "damska bielizna" i co tam jeszcze :D

Też nie lubię tatuaży, sobie na pewno bym nie zrobiła.

zośka pisze...

Bransoletki powiadasz? Przynajmniej miała pewnośc, ze nikt nie zwinie.

zośka pisze...

Płakać , tylko płakać!

zośka pisze...

To jest jakaiś argument

zośka pisze...

To za to jeszcze trzeba płacić?

zośka pisze...

jako i ja

zośka pisze...

Podoba mi się pomysł na biznes:)

zośka pisze...

tez poznałam taka młodą dziewczynę, która nosi szeroki zegarek w miejscu szaleństwa

zośka pisze...

coś w tym jest.

zośka pisze...

Mądra odpowiedź!!!

zośka pisze...

ja podobnie.

zośka pisze...

bardzo mało osób zdaje sobie z tego sprawę niestety

zośka pisze...

No to nieźle:)

Szaman Galicyjski pisze...

Pozwolę sobie dodać jeszcze jeden "zniechęcacz", tylko dla anglojęzycznych w odmianie irlandzkiej.
http://www.youtube.com/watch?v=CzGUmkmwgfo
Pozdrawiam, Szaman

Aleksandra S. pisze...

Ja lubię tatuaże. Ale nie na całym ciele, takie małe, subtelne są super :)

Anonimowy pisze...

Wasy sobie wytatuuj
to bylam ja B.

Prześlij komentarz